Wpisy z Styczeń, 2013

Taniec miłości

Taniec miłości Doskonale wszystkim znanym tańcem przedstawiającym miłość w całej okrasie jest tango argentyńskie. Pożądanie i namiętność to cechy które towarzyszą każdemu człowiekowi w wspólnych chwilach ze swoją drugą połówką. Wiedzieli o tym również tancerze, dlatego rozpoczęli przelewanie swoich uczuć na parkiet. W ten właśnie sposób powstało tango. Jak powszechnie wiadomo : „Do tanga trzeba dwojga”, i na tym w gruncie rzeczy opiera się cały taniec. Tango argentyńskie ma jedną bardzo charakterystyczną cechę, polega na improwizacji i stałym rozwoju. Szybkie kroki oparte na bardzo intymnych figurach wprowadza widza w niepowtarzalny klimat. Istotą rzeczą są również częste i szybkie zwroty akcji w tańcu. Najsłynniejszym muzykiem tworzącym podkłady do tego wspaniałego tańca był Carlom Gardel. Patrząc na stroje partnerów, podobnie jak w innych tańcach latynoamerykańskich możemy zauważyć że są one utrzymane w tonacji namiętnej czerwieni, tajemniczej czerni i bogatego złota. Bardzo częstym dodatkiem jest także róża, którą partner trzyma w zębach przez pewną część choreografii. Tango argentyńskie jest jednym z najbardziej namiętnych tańców świata.

Wielkie bum

Wielkie bum I ja uległem nowej modzie. Zawsze myślałem, że jestem oryginalny i, że tego typu kwestie mnie nie dotyczą. Jak się jednak okazuje są sytuacje, w których idzie się brzydko mówiąc za tłumem. Praktycznie odkąd pamiętam lubiłem tańczyć. Chociaż te nieskoordynowane ruchy mojego ciała ciężko było nazwać tańcem, nie mówiąc tu już o jakieś kwestii estetycznej. Tak czy siak lubiłem poruszać się w rytm muzyki. W sumie te moje wygibasy całkowicie mi wystarczyły. Ostatnio jednak oglądając różnego rodzaju telewizje, które emitują programy, w których gwiazdy i nie gwiazdy tańczą na czym tylko się da, coś mnie tknęło. Pomyślałem, że fajnie byłoby poznać parę kroków. Bo to właśnie kroki w tańcu – tak jak mówią jurorzy – sprawią, że jest on miły dla oka i duszy. A taniec towarzyski dodaje energii, polotu i takie tam. Wszystko fajnie, ale obecnie dostać się do dobrej szkoły tańca jest gorzej niż na psychologię, ale będę próbował i się nie podam. Bo mam taką zasadę, że jak już coś robić to dobrze.

Pierwsza lekcja

Pierwsza lekcja Podobno stare chińskie porzekadło głosi, że pierwsza lekcja jest najważniejsza, bo jeżeli jest dobra to będzie kolejna. Coś w tym jest. Wielokrotnie podejmowałem się różnych działań. Chciałem zostać harcerzem, ale już na pierwszej zbiórce dość mocno mnie do tego zniechęcono, następnie zapisałem się na zajęcia karate. Praktycznie wszyscy chłopcy z mojej klasy to zrobili, po pierwszych zajęciach został jeden, po kolejnych nie było już żadnego. Na pierwszych zajęciach nauczyciel ma za zadanie zachęcić, niestety wielu robi to na odwrót i zniechęca. Przykładów mógłbym mnożyć i mnożyć, ale chcę podać przykład z życia wzięty, który jest odwrotny do tych wcześniej podanych. Mianowicie postanowiłem się zapisać wraz z moją partnerką na kurs tańca. Pomyśleliśmy, że taniec towarzyski może być fajną przygodą. Na pierwszych zajęciach pokazali nam podstawowe kroki, mówiąc przy tym, że kroki w tańcu to podstawa, ale powiedzieli również, że mamy prawo je mylić, czy też lekko zmieniać. Dali nam prawo do błędów i to mi się spodobało. Okazało się, że taniec jest jedynym zajęciem w moim życiu, którego nie rzuciłem po pierwszych zajęciach.

Niewiarygodne, ale prawdziwe

Niewiarygodne, ale prawdziwe Ktoś kiedyś powiedział, a może napisał, nie ważne, że rzeczą niemożliwą jest pisać o tańcu. Taniec się tańczy, a nie o nim pisać. Podobno to tak, jakby opisywać smak potraw. Dla każdego konkretne danie smakuje zupełnie inaczej. Każdy ma swoją reprezentacje rzeczywistości i tylko domyślać się możemy, kto jaką reprezentuje. Ja jednak piszę o tańcu. Gdyby poprosić dziesięć osób, aby wyobraziły sobie taniec to zapewne jedni wyobrazili sobie taniec towarzyski, inni tańce solowe, zapewne komuś przez myśl przebiegł by jakiś konkretny rodzaj tańca na przykład break dance czy też jakieś tango argentyńskie. W wyobraźni widzieliby jak kroki w tańcu zamieniają się finezję i ruch. Jak to, co nie pojęte staje się rzeczywiste. To jest magia tańca. Ten, który wypowiedział pierwsze zdanie od góry zdecydowanie miał rację. I ja jestem za tym, żeby tańczyć niż o tym pisać, bo dzięki temu samemu można poczuć wolność i swobodę jaki daje taniec. Móc poczuć to moc.